Od dłuższego czasu chodzi za mną myśl, żeby stworzyć post o pielęgnacji, ponieważ sama lubię czytać takie posty u innych bloggerek. W ostatnim roku wiele się w tej kwestii u mnie zmieniło i wydaje mi się, że na lepsze. Kiedy jednak zaczęłam myśleć od czego by zacząć, stwierdziłam, że przecież najważniejsze jest to co dostarczamy organizmowi od wewnątrz. Od razu uprzedzam, że żadna ze mnie pani kosmetolog, a tym bardziej dietetyk. Przedstawiam Wam po prostu losowe przekąski, które przyrządzałam sobie w przeciągu ostatniego miesiąca. Przez zimę zdecydowanie zaniedbałam się w kwestii owoców i warzyw, które w końcu uwielbiam, więc zarówno dla zdrowia jak i samopoczucia - staram się poprawić.
Wydawałoby się, że ostatnio nie był u mnie dobry czas na taką prezentację, ponieważ często zdarzało się, że wylatywałam w pośpiechu z domu nawet bez suchej kromki na śniadanie. Dopiero po kilku godzinach załatwiania spraw związanych z mieszkaniem, zahaczałam o mój wiejski supermarket i wędrowałam między półkami gdybając nad pomysłem na zaległy posiłek. Ktoś może powiedzieć, że nie ma czasu. Ja mówię, że czas zawsze się znajdzie, jeśli będą chęci. Mi osobiście krojenie, rwanie, układanie, sprawia dużą przyjemność i mam wrażenie, że dzięki ładniejszemu podaniu - samo jedzenie smakuje lepiej, bo zdążę się wyciszyć po wcześniejszej bieganinie, a przecież bardzo ważne jest żebyśmy jedli powoli i w spokoju.
Ponieważ najbliższy mi sklep nie ma zbytnio urozmaiconego asortymentu, zauważycie, że wiele składników się powtarza, co mi akurat jakoś szczególnie nie przeszkadza, bo głównym zamysłem jest po prostu wrzucanie na talerz tego co mam pod ręką i co mi smakuje.
Ostatnio zauważyłam poprawę mojej cery i mam wrażenie, że również te przekąski miały w tym swój udział. Pozostałe posiłki jem normalne, snując plany o przyszłych eksperymentach we własnej kuchni. Póki co staram się jednak dostarczyć organizmowi dodatkową dawkę warzyw i owoców w chociażby takiej postaci...
Mix owoców z jogurtem naturalnym.
Uwielbiana przeze mnie mozzarella z bazylią i pomidorami z kiwi i dodatkiem octu balsamicznego.
Musli z jogurtem naturalnym i migdałami.
Mango, winogrona, migdały, mozzarella.
Kanapki z białym serem od sąsiadki + kiwi i suszone pomidory z pietruszką roboty taty Jimmiego.
(Kiwi na kanapki to moje odkrycie roku, oczywiście wszyscy dookoła o tym wiedzieli, ale dla mnie to była nowość, kiwi pasuje do wszystkiego!)
Grejpfrut, jabłka, kiwi, winogrona, marchewka.
Mix sałat, mozzarella, rukola, pomidory, zioła i oliwa smakowa z biedronki (kolejne odkrycie).
Mam nadzieję, że powyższe zdjęcia kogoś z Was zmobilizują, zapewniam, że można czerpać dużą przyjemność zarówno z przygotowania jak i późniejszego konsumowania. Czekam również na Wasze propozycje na szybkie przekąski warzywno-owocowe, z przyjemnością przetestuję!
Wydawałoby się, że ostatnio nie był u mnie dobry czas na taką prezentację, ponieważ często zdarzało się, że wylatywałam w pośpiechu z domu nawet bez suchej kromki na śniadanie. Dopiero po kilku godzinach załatwiania spraw związanych z mieszkaniem, zahaczałam o mój wiejski supermarket i wędrowałam między półkami gdybając nad pomysłem na zaległy posiłek. Ktoś może powiedzieć, że nie ma czasu. Ja mówię, że czas zawsze się znajdzie, jeśli będą chęci. Mi osobiście krojenie, rwanie, układanie, sprawia dużą przyjemność i mam wrażenie, że dzięki ładniejszemu podaniu - samo jedzenie smakuje lepiej, bo zdążę się wyciszyć po wcześniejszej bieganinie, a przecież bardzo ważne jest żebyśmy jedli powoli i w spokoju.
Ponieważ najbliższy mi sklep nie ma zbytnio urozmaiconego asortymentu, zauważycie, że wiele składników się powtarza, co mi akurat jakoś szczególnie nie przeszkadza, bo głównym zamysłem jest po prostu wrzucanie na talerz tego co mam pod ręką i co mi smakuje.
Ostatnio zauważyłam poprawę mojej cery i mam wrażenie, że również te przekąski miały w tym swój udział. Pozostałe posiłki jem normalne, snując plany o przyszłych eksperymentach we własnej kuchni. Póki co staram się jednak dostarczyć organizmowi dodatkową dawkę warzyw i owoców w chociażby takiej postaci...





(Kiwi na kanapki to moje odkrycie roku, oczywiście wszyscy dookoła o tym wiedzieli, ale dla mnie to była nowość, kiwi pasuje do wszystkiego!)


Mam nadzieję, że powyższe zdjęcia kogoś z Was zmobilizują, zapewniam, że można czerpać dużą przyjemność zarówno z przygotowania jak i późniejszego konsumowania. Czekam również na Wasze propozycje na szybkie przekąski warzywno-owocowe, z przyjemnością przetestuję!